3 kroki do motywacji – krok 3.

Po trzecie – REALIZACJA: każdy z nas jest inny i działa w odmienny, właściwy dla siebie sposób, każdy z nas ma inną strategię działania. Warto zastanowić się nad tym jak działamy…. Czy wolimy szybkie i radykalne kroki w dążeniu do realizacji celów, czy też wybieramy raczej spokojne, przemyślane i zaplanowane działanie. Różnie też podchodzimy do samej zmiany, jako procesu. Każdy nowy cel wymaga, prowadzi do zmiany. Każda zmiana wymaga przełamania wielu oporów, niepokojów, obaw.

To co nas blokuje, to strach przed opuszczeniem „strefy komfortu”, czyli poczucia bezpieczeństwa jakie daje nam dotychczasowy sposób funkcjonowania/działania. Nie pomaga tez strach przed porażką.

Jak sobie z tym poradzić?

Pośpiech nie zawsze jest wskazany, czasem potrzeba czasu żeby uwierzyć, że zmiana jest możliwa.

W zależności od rodzaju celu, różne mogą być konsekwencje podejmowania rewolucyjnych działań – na rewolucję można sobie pozwolić w przypadku rzucania palenia, ale już przy zmianie pracy nie byłoby dobrym pomysłem rzucanie jej z dnia na dzień „bo zaczynamy nowe życie”. Jednak w podanych przykładach stosunkowo łatwo jest zaplanować odpowiednie działania i zastosować odpowiednie kroki. Z doświadczenia jednak wiem, że najtrudniej jest, z pozornie prostymi celami, jak postanowienia typu: „zacznę chodzić na siłownię”, „będę czytać więcej książek”, „zacznę się zdrowo odżywiać”….

Jak przełamać nawyki i pokonać przyzwyczajenia?

Warto zastosować „metodę małych kroków”. Naukowcy udowodnili, że potrzeba ok. 28 dni na zmianę nawyku, czyli powtarzanie określonej czynności przez ten czas – w pewnym sensie – stwarza „nowy” nawyk, jednak tym razem pożądany. Co zatem możemy zrobić? Weźmy na przykład problem z czytaniem…. Na półce leży stos książek „do przeczytania”, codziennie obiecujemy sobie, że dziś wieczorem przeczytamy kilka stron. Przychodzi wieczór i dopada nas zmęczenie, pojawiają się myśli, „że dziś już nie dam rady, ale jutro na 100% biorę się za czytanie” , „w końcu świat się nie zawali” itp. Walczymy z wyrzutami sumienia i szukamy wytłumaczeń, ale książki nadal leżą….

Spróbujmy zatem „podstępu”: wybierz książkę i połóż na szafce nocnej obok łóżka. Codziennie przed snem, weź książkę do ręki i potrzymaj, poprzewracaj kartki, wcale nie musisz czytać…. Powtarzaj tę czynność codziennie. Po kilku dniach dodaj przeczytanie paru linijek tekstu, potem następne kilka linijek. Jeśli wytrwasz w postanowieniach, z czasem zdziwisz się, że nie tylko sięganie po książkę, ale też czytanie stało się naturalną czynnością.

I pamiętaj! Do niczego się nie zmuszaj, zrób tylko tyle, żeby zmienić dotychczasowy nawyk, ale bez poczucia przymusu i „spinania się”.

Wiem, że ten sposób może się wydawać zabawny, dla niektórych osób może nawet śmieszny, ale cóż nikogo nie zmuszam, jednak gorąco zachęcam do sprawdzenia, że to działa. Sprawdziłam na sobie. Spędziłam trochę czasu w butach treningowych, przed komputerem, zanim dotarłam do rowerka treningowego, żeby pooglądać sobie TV z siodełka….;)

Wierzę, że każdy z nas ma nieograniczone możliwości rozwoju. Nie zauważamy ile sukcesów mamy na koncie, bo skupiamy się na tym co nam nie wyszło oraz bagatelizujemy – w naszym odczuciu – małe powodzenia. Założę się, ze spokojny i obiektywny przegląd mniej lub bardziej trudnych sytuacji z przeszłości udowodni, że potrafimy skutecznie realizować cele, a zmiana to pestka. Przypomnijmy sobie ile mieliśmy w życiu sytuacji trudnych, pozornie nie do pokonania? Ile zrealizowaliśmy marzeń, które wydawały się nierealne?

I tu wracamy do początku – „wszystko jest w głowie”, nie dajmy sobie wmówić, ze coś jest niemożliwe, nierealne, nie dla nas. Jeśli czegoś naprawdę chcemy, możemy to osiągnąć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *