Z życia wzięte cz.1

„Po raz kolejny usłyszałam: „to jest niemożliwe, nie dam rady tego zrobić”…. To bardzo popularne stwierdzenia u moich nowych Klientów. Sama też – w przeszłości – często używałam tego rodzaju zwrotów…. Oczywiście później okazywało się, że jeśli na czymś naprawdę mi zależało, osiągałam cel i zapominałam już, że „to było niemożliwe” 😉

Pamiętam kiedy po raz pierwszy naprawdę do mnie dotarło, że dużo zależy od nastawienia, a przede wszystkim od naszych obaw, uprzedzeń, przekonań.

Dawno temu postanowiłam zgłębiać tajniki technik i metod zarządzania Zasobami Ludzkimi. Zapisałam się na studia podyplomowe – teraz wiem, że był to początek mojej wewnętrznej przemiany. Po raz pierwszy zetknęłam się tam z pojęciem NLP (Wikipedia definiuje to tak: NLP – Programowanie neurolingwistyczne (ang. neuro-linguistic programmingNLP) – wiedza na temat subiektywnego doświadczania, modelu skutecznej komunikacji oraz instrumentu zmiany osobistej. Zbiór technik komunikacji nastawionych na tworzenie i modyfikowanie wzorców postrzegania i myślenia u ludzi.) O samym NLP, moimi słowami, napiszę innym razem.

Zaliczeniem jednego z przedmiotów było zadanie, które poraziło prawie wszystkich….          W skrócie – chodziło o to, że każdy z nas losował karteczkę z nazwą przedmiotu/rzeczy, którą miał przynieść na zaliczenie. Mieliśmy godzinę czasu, a rzeczy/przedmioty miały być własnością mieszkańców pobliskich bloków i kamienic. Dostaliśmy zgodę na powiedzenie, że jest to forma zaliczenia przedmiotu, i że w ciągu 2 godzin przedmioty zostaną zwrócone. Na losowanych karteczkach były przeróżne rzeczy – garnek, czajnik, buty, spodnie, biustonosz i rajstopy damskie, czapka, itp., ja wylosowałam męski płaszcz 😉

Do dziś pamiętam ten lament i strach, że „to jest niemożliwe, nie damy rady tego zrobić”. Była też złość na Wykładowczynię, że zamiast „normalnie zrobić test lub egzamin ustny, robi z nas wariatów i wysyła na polowanie”. Byliśmy przekonani, że nikt z nami nie będzie rozmawiał, a już z pewnością, że nikt niczego nam nie da. Ja sama też byłam przekonana, że nie ma takiej opcji, żebym przekonała jakiegoś mężczyznę, żeby mi pożyczył swój płaszcz – co kogo obchodzi mój egzamin??

Pamiętam, że szłam jak na ścięcie. Większość domów ma dziś zamknięte drzwi i trzeba najpierw zadzwonić domofonem. Zadzwoniłam do kilku mieszkań….albo nikogo nie było, albo nie chcieli ze mną rozmawiać…. Byłam bliska załamania. Nagle zobaczyłam koleżankę z mojej grupy – niosła czajnik 😉 Zrozumiałam, że „to jest możliwe”, poczułam przypływ wiary i nadziei. Zadzwoniłam jeszcze do dwóch mieszkań i otworzyła mi starsza Pani :) Weszłam opowiedziałam po co przyszłam – to była naprawdę przemiła rozmowa. Pani bardzo chciała mi pomóc, okazało się jednak, że od wielu lat jest wdową i nie ma w domu męskiego płaszcza. Pokazała mi 3 swoje, przekonując, że wykładowca nie zauważy różnicy, Ona naprawdę bardzo chciała mi pomóc! Ostatecznie pożegnałyśmy się i poszłam szukać dalej. Teraz już przekonana, że to nie problem, że muszę jedynie trafić na mieszkanie gdzie jest mężczyzna, no i że ma płaszcz.

Kolejne 2, czy 3 próby i otworzyła mi inna Pani, mówiąc, że męża nie ma, ale płaszcze są 3. Przyniosła wszystkie 3, żebym sobie wybrała „bo nie wiadomo o jaki chodziło, zimowy, letni…”. Wybrałam 1, podziękowałam i pobiegłam na zaliczenie. To było niesamowite – zamiast 1 biustonosza 3 w różnych kolorach, zamiast 1 pary rajstop 3 również w różnych kolorach. Ludzie sami oferowali więcej, żeby zagwarantować nam zaliczenie egzaminu.

Wkrótce morał z tej opowieści :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *